Życie niemal na pewno ma sens - Albert Einstein
Kategorie: Wszystkie | piosenka tekst
RSS
poniedziałek, 01 lutego 2010
Sceny uliczne

   Centrum miasta, godzina 10. Jednokierunkowa ulica zastawiona po obu stronach samochodami i wąski pas dla wolno posuwających się między nimi aut. Nagle robi się korek. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak. Ulica natychmiast zapełnia się trąbiącymi samochodami. Kierowcy wysiadają, żeby zobaczyć, co się stało, bo mijają minuty, a korek ani drgnie. Nagle wszystko staje się jasne. Na środku stoi bmw. W poprzek, obok innych zaparkowanych samochodów. Włączone światła awaryjne mają załatwić sprawę. Samochód dostawczy, który hamuje cały ruch, nie może przejechać między bmw a samochodami zaparkowanymi po drugiej stronie. Mijają kolejne minuty. Nagle pojawia się ona. Białe kozaczki, tipsy i obcisła, krótka kurteczka. Wrzeszczy na kierowcę dostawczaka, który próbuje przedostać się przez  niespodziewany zator. Bo jej bmw zarysuje! Potem wrzeszczy na kierowców, którzy wysiadają znowu ze swoich samochodów. Bo czemu oni na nią wrzeszczą! Ona z takimi chamami gadać nie będzie! I bynajmniej nie spieszy się , żeby przestawić swoje bmw. Awantura narasta. Dostawczak przeciska się w końcu, za dostawczakiem przeciskam się ja, też z trudem, chociaż mój samochodzik jest dużo mniejszy, i zostawiam za sobą tę uliczną awanturę. Właścicielka bmw stoi obok swojego samochodu i wydziera się na kierowców, którzy stojąc w otwartych drzwiach swoich samochodów wydzierają się na nią. Odjeżdżam oddychając z ulgą, że nie mam tipsów i nie noszę białych kozaczków. No, cóż, brakuje mi też takiego tupetu i pewnie dlatego nie jeżdżę takim bmw.

16:15, italiza
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 stycznia 2010
Sherlock Holmes w Matrixie

  Czy można dodać jeszcze coś do postaci Sherlocka Holmesa? Nasze wyobrażenie o nim - powściągliwy i elegancki, byskotliwy, ale wycofany, uważny obserwator wrażliwy na najdrobniejsze szczegóły. Do tego zaopatrzony w fajkę erudyta, lekko sarkastyczny, ale zawsze w dobrym tonie, w tweedowej pelerynce i kraciastej czapce. Tego się po nim spodziewamy. Tymczasem TEN Sherlock Holmes to awanturnik szukający szybkich zastrzyków adrenaliny, ekscentryczny brudas dorabiający na boku walkami bokserskimi, sarkastyczny i cyniczny w sposób nieprzewidywalny, grający na skrzypcach, ale nie stroniący od ćwiczeń fizycznych. No, bo jaki miałby być Sherlock Holmes grany przez Roberta Downey'a Jr.? Przecież to dyżurny "zły chłopiec" Hollywood, piekielnie zdolny (warto obejrzeć "Chaplina"), ale uzależniony od narkotyków w sposób, którego nie toleruje nawet Hollywood. W tym filmie Downey wraca do świetnej formy.

Spojrzenie na historię Holmesa jest w filmie świeże, choć fabuła może wydać się banalna. Ale tutaj chodzi o zabawę, nie tylko zabawę historią, ale i zabawę formą. Duże wrażenie zrobiło na mnie tło filmowej akcji. XIX-wieczny Londyn, stolica industrialnej rewolucji stojąca u progu nowego wieku, pełna wibrującej energii, chociaż utaplana w błocie i oświetlona nikłymi lampkami naftowymi. Film miesza gatunki, a sposób filmowania jest daleki od statecznych ujęć, jakich zwykle używa się do pokazania ugrzecznionej postaci Holmesa. Tutaj detektyw z Baker Street momentami jest zaplątany w filmowy świat braci Wachowskich, a sceny walki przypominają raczej sceny z Matrixa. Do tego muzyka Hansa Zimmera, która dodała mu jeszcze rozmachu.

W sumie bardzo dobrze się bawiłam.

"  />

11:34, italiza
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2010
Avatar

    Film dostał Złoty Glob w kategorii najlepszy dramat, a James Cameron dostał Złoty Glob w kategorii najlepszy reżyser. No, cóż... Wszyscy sie zachwycają, a ja mam uczucia bardzo mieszane. Bo z jednej strony kino rzeczywiście  wchodzi na nowy wizualny poziom, kreuje świat, którego nie ma, tak realistycznie, jak nigdy dotąd. Ale z drugiej, kiedy pozbawić film całej techniki, to niewiele pozostaje. Można, oczywiście, mówić, że to film z proekologicznym przesłaniem, pacyfistyczny manifest przeciwko człowiekowi Zachodu, który grabi dziewicze tereny dla własnych materialnych korzyści. Tak, to jest w "Avatarze". Ale oglądając film miałam wrażenie, że cała ta filozofia new age, która została wplątana w scenariusz, tak naprawdę służy tylko jednemu - żeby pokazać wielką scenę bitwy, dzięki której można zaprezentować wszystkie efekty specjalne. Bo jak na proekologiczny i pacyfistyczny film, to za dużo w nim przemocy, walki, złości i gniewu. I wszystko to strasznie przewidywalne.

"

 

 

00:40, italiza
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 stycznia 2010
Trudne ocenianie

   Dopiero dziś uświadomiłam sobie, jak odpowiedzialne jest ocenianie innych ludzi. Nie takie ploteczki, że ta to przytyła ostatnio i powinna coś ze sobą zrobić, a tamta jest nudna i nikt jej nie lubi. To złośliwostki, własne słabostki, a może odruch obronny, żeby zatuszować coś w samym sobie. Mówię tu o prawdziwym ocenianiu, takim na bardzo wymierne stopnie w indeksie. Byłam zestresowana nie mniej niż moi studenci. Bo zwykle jestem miła i nie wytykam innym błędów tak prosto z mostu. A tu trzeba było uzbroić się w rzetelność i obiektywizm. Docenić pracę, którą wykonali w ciągu minionych miesięcy. Zmierzyć się z niezadowoleniem tych, którzy myśleli, że będzie łatwo, a nie było. Czy mi się udało? Sobie wystawiam chyba 4. No, może z plusem za to, że zdecydowana większość potraktowała zaliczenie poważnie, przygotowała się bardzo sumiennie i wiele osób mnie zaskoczyło, bo na początku nie byłam pewna, czy będą się przejmować tym, co do nich mówię. To, że się jednak przejmowali, uważam za swój pedagogiczny sukces, bo bałam się, że nie uda mi się zdobyć odpowiedniego autorytetu, no, może nazwijmy to posłuchem wśród studentów.

Uff! To naprawdę nie było proste.

19:33, italiza
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 stycznia 2010
Cudze chwalicie...

 ...swego nie znacie. Płyta "Infinity" Kapeli ze wsi Warszawa została uznana najlepszą płytą z gatunku world music na świecie w 2009 roku. Znalazła się też na 39 miejscu w rankingu wszystkich płyt, jakie pojawiły się na rynku. A ranking przedstawił prestiżowy amerykański magazyn "Popmatters". W Polsce Kapela jest zjawiskiem niszowym. Być może dlatego częściej funkcjonuje jako Warsaw Village Band, a na koncertach łatwiej ją spotkać w Birmingham czy Oslo, niż w Łodzi czy Poznaniu.

22:38, italiza
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2009
Świąteczne podsumowanie

   Powiem jedno - Święta w pracy to nie jest dobry pomysł. Można zapomnieć na chwilę, ale potem wraca się do pustego domu i dopadają  człowieka myśli, które nie wprawiają w świateczny nastrój. Spędzałam już w życiu Święta rodzinne, Święta w górach, Święta nad morzem. Udały się różnie, ale mogłabym je powtórzyć. Ostatnich Świąt powtarzać już nie chcę.

12:12, italiza
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt

  

Tym, którzy nie mogą się ich doczekać. Tym, którzy nie znoszą świątecznych przygotowań i rozgardiaszu. Tym, którzy dziś świętują. I tym, którzy dziś pracują. Jednym słowem - wszystkim Wam życzę Wesołych Świąt!

13:42, italiza
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 grudnia 2009
Christmas is cancelled

Dzisiaj świąteczna bajka. Przewrotna (w końcu to John Cleese), ale bardzo w klimacie;-)

 

01:14, italiza
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 grudnia 2009
Tradycja

 

  Udało się! Udało się! Obejdę Święta. Nie zauważę. Będę pracować. Nigdy nie sądziłam, że ucieszę sie z pracy w wigilijny wieczór i Boże Narodzenie. No, ale widać, człowiek zmienia zapatrywania na różne sprawy. Może to nie stanie się świateczną tradycją samotnej, zdziwaczałej rozwódki z gromadą kotów, ale w tym roku tego właśnie chcę. Pracy w Święta!

A tymczasem kilka słów o tradycji właśnie. Z klasyki.

00:23, italiza
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 grudnia 2009
White Christmas

    No, to niech już będzie świątecznie w tym tygodniu. I to w  bardzo starym stylu tym razem. "Gospoda świąteczna" - film z 1942 roku. A w nim najbardziej popularna piosenka Xmasowa wszech czasów. Dzisiaj pewnie każdy zna inną wersję, bo tyle ich było. Ja zdecydowałam się na oryginał.

00:32, italiza
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20